W dostępie do internetu wyprzedzamy tylko Bułgarię i Rumunię. Co będzie za pięć lat? – MSWiA ujawniło wczoraj „Strategię rozwoju społeczeństwa informacyjnego“.
Jest rok 2013. Pan Jan z kubkiem herbaty siada przed komputerem. Ma na głowie parę spraw. Choć pan Jan mieszka na wsi, ma szybkie szerokopasmowe, tanie łącze z internetem. Myśli, od czego zacząć - może od przelewów w banku? Albo od wysłania do urzędu elektronicznego wniosku o wydanie paszportu? Mailem dostał od lekarza zawiadomienie o czekających go badaniach, może zajrzeć do historii swojej choroby.
Powinien się też pouczyć - choć jest już emerytem, zapisał się na kurs komputerowy przez internet. Jednak ciągnie go do zwiedzenia wirtualnego oddziału ulubionego muzeum i do rozmowy na żywo z wnukiem na drugim końcu Polski. Chce też sprawdzić, jak za kilka lat będzie mógł głosować w wyborach przez internet.
Taka wizja wynika z przedstawionej wczoraj przez wiceszefa MSWiA Witolda Drożdża „Strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego“. Realny plan czy science fiction? Według badań Eurostatu z 2007 r. w dostępie gospodarstw domowych do internetu Polska jest na ósmym miejscu od końca na 27 państw Unii. Wyprzedzają nas m.in.: Litwa, Łotwa, Estonia, Słowacja, Malta czy Słowenia. W umiejętnościach korzystania z komputerów za nami są tylko Rumuni i Bułgarzy. Jeśli chodzi o udział sektora e-usług w wartości dodanej gospodarki - tylko Bułgaria.
Wizję internetowej rewolucji zapisano w 30-stronicowym dokumencie tworzonym z udziałem ludzi administracji, nauki, biznesu, pomocy społecznej, służby zdrowia, organizacji pozarządowych i branży informatycznej. Autorzy wyszli od analizy słabych i mocnych stron Polski. Problemy - Polacy zarabiają mało i wielu osobom dostęp do internetu nie wydaje się ważny. Dla wielu to czarna magia - nie wiedzą, po co i jak używać komputera. Są też problemy z prawem własności intelektualnej, które ogranicza możliwości udostępniania danych w sieci.
Jednak są i dobre strony - duże zainteresowanie usługami elektronicznymi, np. internetową bankowością (dostęp do obsługi kont przez internet ma 11 mln osób, 6 mln korzysta z nich na co dzień), duże pieniądze z Unii (na sam rozwój społeczeństwa informacyjnego dostajemy ponad 4,3 mld euro, kolejne miliardy można wykorzystać z innych programów). MSWiA ma też nadzieję, że sytuację poprawi wzrost liczby wykształconych Polaków i „atrakcyjność inwestycyjna“ kraju.
Strategię współtworzyli internauci. Na początku września pięć największych portali (Gazeta.pl, Interia, O2, Onet, WP) pytało o ich potrzeby. Do opracowującej sondaż firmy PBI dotarło 3,6 tys. ankiet. Wynika z nich, że najważniejsza dla Polaków jest możliwość bezpiecznego sprawdzania konta w internetowym banku (trzy czwarte badanych), rozkładów jazdy komunikacji (74 proc.), ostrzeżenia o możliwych zagrożeniach meteorologicznych (70 proc.). 61 proc. internautów chciałoby mieć dostęp do podręczników w wersji elektronicznej lub audio. Dla 60 proc. ważne są internetowe zakupy.
Bankowcy zwracają uwagę na to, że Polska zyska na rewolucji internetowej konkretne pieniądze. -W sieci można znaleźć miliony informacji, które mogą uchronić firmę przed podjęciem katastrofalnej decyzji. 63 proc. przedsiębiorców informuje, że w zeszłym roku ktoś próbował ich oszukać. Amy mówimy: sprawdź, z kim robisz interes. Rozwój obrotu bezgotówkowego i płatności elektronicznych to szansa na zaoszczędzenie 0,8 proc. PKB - mówił wczoraj prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz.
Strategia idzie teraz do uzgodnień międzyresortowych, za kilka tygodni ma ją przyjąć rząd.